czwartek, 14 lutego 2013

Różowa nocka:):):)

 
Kto śpi, ten śpi, ale kto nie ma z kim, nie może zasnąć i tylko ze zdegustowaną miną usiłuje nie słuchać radosnych odgłosów sąsiadów z góry, którzy gorliwie świętują walentynkową nockę, to zapraszam na małą acz przyjemną i pouczającą wystawę oraz mini-koncert:):):)

Miłość, tak jak i muzykę, dzielimy na klasyczną, nieklasyczną i inną:P Dla niektórych muzyka klasyczna kończy się na Beethovenie, Chopinie, czy też (w najśmielszej klasyfikacji) na Czajkowskim, u innych zaczyna się od swingu czy zgoła Beatlesów:D O zakochaniu lepiej w ogóle się nie wypowiadać, przynajmniej na razie, póki jeszcze zdarza nam się czasem usłyszeć (również w środku nocy) dowolną miłośnie zaszalikowaną ekipę wracającą z meczu...;) Ja więc po prostu wstawię tutaj te parę obrazków, a każdy może je sobie do woli klasyfikować, jeśli tylko ma taką przyjemność...:P Ci, którzy za sobą na osi nieistniejącego czasu mają partnera, a przed sobą wizję swej boskości i kompletności, w której umoczyli już nogi, lecz jeszcze się w całości świadomie nie zanurzyli, i w tym 'pomiędzy' mają wrażenie, że to jeszcze nie to, o co by chodziło, będą zapewne zainspirowani licznymi możliwościami 'nieklasycznymi', przedstawionymi na tych zdjęciach:D Zaś ci, którzy już mają tzw full wypas, a spać im się jakoś nie chce, mogą z czystej ludzkiej życzliwości zaśpiewać tym 'pomiędzy' jakąś serduszną kołysankę...:):):)















 














































 



















A tu jeszcze parę nagrań o różnym stopniu 'różowości'...:D:D:D
I znów nowy nowy dzi...piątek w dodatku....:P cudowności wszystkim...:):):):):):):) 

PS. A w ten oto przyjemny sposób rozpoczęliśmy drugą setkę postów na Wiośnie...:D:D:D

wtorek, 12 lutego 2013

Archanioł Michał: Idźcie w radości, kochani!


 {Uzupełniłam poprzedni wpis, zapraszam więc na opowiastki o wężu i inne takie historie...:D}

{I nowy Gabriel w swym zwykłym miejscu:} 

Teraz jest pora na to, aby ludzkość zaczęła stwarzać swój nowy świat. Przetrwaliście górki i dołki początkowego okresu potężnych modernizacji i uaktualnień waszych układów ciała fizycznego oraz energetycznego, i jesteście gotowi iść naprzód i rozpocząć prawdziwą pracę, którą przybyliście tu wykonać.

Niektórzy z was już wybrali przedsięwzięcia i pomysły, nad którymi chcą pracować. To wspaniale. W żaden sposób nie będziemy was w tym hamować. Jednakże głównym waszym zadaniem w tym czasie jest ciąg dalszy wyrzucania wszelkiego rodzaju starych rupieci ze swego umysłu i życia. A potem spytajcie siebie, czego naprawdę pragniecie począwszy od tego punktu.

Nie zwracajcie żadnej uwagi na swój wiek, 'kwalifikacje' czy cokolwiek innego poza prawdziwym pragnieniem waszego serca. Kiedy tu żyjecie, możecie uratować całe narody, albo wywrzeć wpływ na swoją rodzinę czy jednostki, kochani. Ale nie będziecie teraz wiedzieć, jaki będzie to miało skutek dla przyszłości tego świata. Ile życzliwości, słów mądrości czy gestów współczucia zupełnie bez świadomości tych, którzy byli ich twórcami, doprowadziło w przeszłości do pozytywnej przemiany w ludziach, narodach i historii? Opowieści o tych wydarzeniach zadziwiają was wciąż od nowa.

Puentą tych opowieści jest wniosek, że to wy możecie być tym kimś, kto dokona tu następnego cudu. Ale żeby to uczynić, musicie być gotowi. W jaki sposób macie być gotowi, czy umiecie sobie to wyobrazić? Po prostu dalej bądźcie i stawajcie się swoją najlepszą wersją, jaką tylko możecie się stać. Nikt nie będzie czegoś więcej od was oczekiwać. Jest to przecież powód, dla którego tu się znajdujecie. Czy wiecie, na czym ma polegać wasz wkład? Jesteśmy pewni, że nie.

Widzimy, że uwielbiacie afirmacje. Jeśli macie ochotę, wypróbujcie może taką: "Jestem tam, gdzie mam być, wtedy, gdy mam tam być, aby uczynić to, co mam uczynić wtedy, gdy mam to uczynić". Pozwólcie nam i waszemu życiu zająć się resztą.

Wkrótce będziemy chcieli opowiedzieć o kolejnych rzeczach, ale na dziś to wystarczy. Pozostańcie dobrze ugruntowani i wdzięczni za wszystko, co na was spływa. Tak, intensywność tego wzrasta, ale, jak wam już powiedzieliśmy, wasza zdolność do asymilacji tych energii również.

Idźcie w radości, kochani. Dobrego dnia. 


Przekazał Ron Head, 10 lutego 2013
http://oraclesandhealers.wordpress.com/2013/02/10/walk-in-joy-dear-ones-channeled-by-ron-head/



niedziela, 10 lutego 2013

Szczęśliwego Nowego a Wodnego Węża!!!:D:D:D


Na razie idę popływać na Hawajach czy gdzie mnie ciepłe prądy poniosą, a ciąg dalszy o wężu będzie tu wkrótce:D  Buziaki plażowe dla wszystkich! (chętnych;) :*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*   

O wężulu naszym aktualnym słów kilka 
(albo o parę więcej...;)

Bardzo ciekawe jest to przejście lat 2012 i 2013 - po kolei mamy Smoka i Węża plus żywioł wody (wszystkie lata kończące się na 2 i 3 są w tym żywiole, potem 4 i 5 w drewnie etc, po kole chińskich żywiołów), dwie, za przeproszeniem, gadziny ;) równiutko na przełomie epok... I do tego żywioł wody, najbardziej żeński żywioł, związany z głębią doznań, intuicją, receptywnością/chłonnością (znane są zdjęcia kryształów wody, w których intencją, słowem czy dźwiękiem można z łatwością utrwalać informacje), jak również z miłością, która zarazem oczyszcza i łączy. Woda jest w ogóle przedziwnym żywiołem, ma zarazem moc rozpuszczania, jak i sklejania - ma swoją 'lepkość', zwilżone powierzchnie trzymają się siebie, suche nie -  stąd jej związek z miłością, nazywaną czasem 'klejem wszechświata' (choć miłość jest również porównywana do ognia i wzajemnego zżarzania i stapiania się w ognistym wirze...:), woda równocześnie koi i pobudza - jej gładkość działa jak balsam, ale w swej postaci spienionej, 'bąbelkowej', inspiruje i zachwyca...

Chińczycy łączą żywioł wody z nerkami, które wraz z sercem posiadają właściwości najbardziej 'jin' w całym ciele; co ciekawe, lewa nerka, jin, jest nerką 'substancji', co ma związek z tym, że woda odżywia, zasila i pomnaża, wpływając na fizyczną materię ciała, zaś prawa nerka, jang, ma związek z ogniem, energetyką ciała i wewnętrznym ciepłem, a przez to i z sercem, które należy do żywiołu ognia mimo swej charakterystyki jin.

Jak widać, wyświetla nam się tu znowu związek wody zarówno z oczyszczaniem, jak i emocjami, a zwłaszcza miłością/sercem. I nasz wąż świetnie wpasowuje się w cały ten miks, ponieważ jego naturalnym żywiołem jest ogień, a rok 2013 ma charakterystykę wody. Oba te żywioły są bardzo emocjonalne, ale wąż jest mistrzem równowagi, a serce potrafi połączyć je oba w harmonijnym wirze jin-jang. Sprzyja temu również sumowanie się cyfr aktualnego roku w 6, liczbę relacji i związków, a także liczbę wyboru i poszukiwania drogi złotego środka pomiędzy skrajnościami i pozornymi przeciwieństwami.

W systemie chińskim żywiołem pośredniczącym pomiędzy wodą i ogniem jest drewno, żywioł wiosny i koloru zielonego, spontaniczności, inicjatywy i kreatywności, więc mamy tu zieleń, klasyczny kolor harmonizujący, a jednocześnie bardzo dynamiczną jego wersję, znajdowanie równowagi w ruchu, w tańcu - i to pełnym gracji i ergonomii, jak ruchy węża. Kolejny etap docierania się równowagi jin-jang może być baaardzo interesujący... :P:P:D 

(Tu przy okazji link do niedługiego, a ciekawego artykułu o żywiole wodzie w medycynie chińskiej
http://www.samadi.republika.pl/uzdrawianie3.htm)

Ci, którzy uważnie prześledzili informacje na temat 12 wymiarów i odpowiadających im helis naszego DNA, zauważyli na pewno, że jedno i drugie układa się parami: nici DNA tworzą podwójne spirale, zaś pary wymiarów ze sobą współpracują i uzupełniają się nawzajem - 1 i 2, 3 i 4, etc. Dlatego właśnie mamy przeskok z 3W do 5W - gdyż 3W i 4W są połączone, to tak jak krok jedną, a potem drugą nogą - w sumie stanowią komplet, jak para skarpetek :D I dokładnie tak samo ma się sprawa z kolejnymi latami w chińskiej astrologii: pierwszy rok danego żywiołu jest jang, a drugi jin; pierwszy dynamicznie coś rozpoczyna, drugi w bardziej subtelny sposób to finalizuje i doszlifowuje.

Para Smok-Wąż (2012-2013) jest na tym tle bardzo charakterystyczna, podobnie zresztą jak poprzednia, Tygrys-Kot (2010-2011). Tygrys i Smok, oba zwierzęta jang, są wyjątkowo potężne, dynamiczne, czasem wręcz rozszalałe i brutalne, pełne energii i roziskrzonego rozmachu. Po nich następują ich łagodniejsze dopełnienia, Kot i Wąż, pełne wdzięku, zmysłowości, finezji, czaru i harmonii, subtelne i ostrożne, i z niezwykłą dbałością i precyzją dysponujące swą energią... :) Jang jest w tym ujęciu pierwszym krokiem, jin odpowiada za dokładne odmierzenie drugiego kroku, ew. za 'dostawienie nóżki', dlatego ma wbudowane w siebie poczucie proporcji, harmonii, równowagi; to jin dopasowuje się, by doprowadzić do harmonijnej syntezy przystających do siebie elementów. Podobnie zachowuje się Wenus w astrologii zachodniej - jest planetą opiekującą się przede wszystkim harmonią i wszelkimi zależnościami, wzajemną proporcją i symetrią wchodzących w relacje elementów, co wpływa na ich równowagę i harmonijne łączenie się ze sobą; na poziomie fizycznym efektem tego jest piękno, na emocjonalnym - zrównoważona relacja partnerska. Magnetyczna siła atrakcji, przypisywana Wenus, jest jej siłą miłości, pragnieniem utworzenia większej całości, wewnętrzną wolą 'dostawienia nóżki do nóżki' i stworzenia wspólnego tańca, opartego na wzajemności i równowadze dawania i brania. To właśnie dlatego powrót Bogini, Wielkiej Matki, Izydy, która znów odsłania swą twarz (zasłoniętą po upadku Atlantydy), nie oznacza wychylenia się dla odmiany w drugą skrajność, lecz daje możliwość skompletowania całości energii jin-jang i stworzenia z nich syntezy, nowej jakości, będącej początkowym krokiem zupełnie nowego procesu, zaczynającego się na innym, wyższym planie.

I jeszcze parę słów o naszych 'gadzinach'...:P O smokach i wężach w rozmaitych mitologiach znajdziemy sporo informacji. Jedne i drugie uznawano za istoty mądre, przebiegłe, mające związek bogactwami ziemskimi (często z klejnotami) oraz bogactwami umysłu: wiedzą, znajomością rozmaitych tajemnic,
mocą intuicji, magicznym i hipnotycznym wpływem na inne istoty, mocą zniewalania i przyciągania. "Czemu ty dziewczyno do komory nocą się wymykasz?" - "A bo do mnie, matko, Żmij przychodzi..." (to tekst z naszych okolic). Jak już pojawił się żmij ze swym magicznym urokiem, to wiadomo było, że dziewczyna oprzeć się nie umiała i trzeba ją było za niego czym prędzej wydać, co miało i miłe konsekwencje, gdyż koligacja z rodem żmijowym przynosiła wzrost urodzaju i innego bogactwa dla rodziny takiego dziewczęcia. W wielu przypadkach w mitologiach nie odnajdziemy osądzania tego rodzaju istot, lecz po prostu opis ich niezwykłych cech i doniesienia o okazjonalnych związkach z rodzajem ludzkim. Wyraźne są ich związki z naturą, bogactwami przyrody, zdrowiem, mocą i witalnością. W astrologii Majów pierwszy kin (pierwszy znak 'czerwony') odpowiada smokowi/krokodylowi, czyli mocy pramatki (ocean nieświadomości zbiorowej, podwodny potwór - lewiatan etc), a piąty (drugi znak 'czerwony') - wężowi (podświadomość zindywidualizowana, zwłaszcza na poziomie ciała, witalność i siła płodności jednostki). W budowie naszego mózgu cechy gadzie są najpierwotniejsze i najbardziej przez to podświadome i zautomatyzowane; następne są cechy jaguara/kotowatych, a potem małp (Majowie mówią o genezie smoków, małp i księżyca, co zapewne po części do tego się odnosi). Bardzo fascynujące zależności pojawiają się zresztą w różnych mitologiach pomiędzy 'wężami' (wąż, smok, krokodyl), 'kotami' (kot, lew, tygrys, pantera) i 'ptakami' (sokół, orzeł, feniks); istnieją również ich hybrydy, np. gryf (lew z głową orła), który nieprzypadkowo jest symbolem Gryffindoru...;) (Jest to temat na pracę co najmniej doktorską, ale jak na razie nie zamierzam jej pisać, a Wy zapewne czytać:P więc jeśli weźmie mnie natchnienie, żeby coś więcej o tym poopowiadać, to w którejś w zakładek się to pojawi...:D) 


A jak się mają węże do małp? Naukowcy twierdzą, że jedynie małpy i ludzie mają podświadomy strach przed wężami, wręcz wbudowany w programy genetyczne. Widok patyka czy nawet linii narysowanej na ziemi budzi podobno odruch cofania się nawet u maluchów. No a popatrzcie, jak te dwie małpy na obrazku się cieszą... Czemu się cieszą? A bo pewne cechy gadzie w naszym DNA zostają przetransformowane. Strach znika, zbędne odruchy automatyczne się rozpuszczają; dokonuje się transformacja całej chemii ciała, stara reakcja 'walki lub ucieczki' zostaje wygaszana; programy związane z przetrwaniem, a wywołujące automatyczne reakcje emocjonalne, oparte np. na zalewie adrenaliny, ulegają przekształceniu. Małpy przestają się bać!!! nawet węży, tralala! (heeej...) I tym opty(malnie)-mistycznym akcentem - w harmonijnym tańcu jednoczącym wszelkie przeciwieństwa - do siego nowego roku!!!:D:D:D   




czwartek, 7 lutego 2013

Archanioł Michał: Możecie zaprosić i przyjąć tę energię

{

{Zapraszam dziś na kolejną medytację Fontanny Światła - link po prawej stronie}

Dziś raz jeszcze będziemy mówić o energii, ale ograniczymy się do omówienia tych energii, które narastały wokół waszej Ziemi przez dość długi czas i wpływają na wszystkie gotowe na to istoty na ścieżce wzniesienia. Znacie te energie, czujecie je, i do tej pory wielu z was nauczyło się je zapraszać i wykorzystywać możliwie najwyższy ich potencjał.

Mówimy o energiach, i rozmaite ich częstotliwości rzeczywiście są obecne, ale w istocie wszelka energia jest u swych podstaw czystą bezwarunkową miłością Stwórcy. Ponadto wszystko jest Jednym. Ta powódź energii dociera do was w takim natężeniu po to, abyście sobie z coraz wyższej perspektywy uświadamiali te najbardziej fundamentalne prawdy. Dokładniej rzecz ujmując, jesteście wprowadzani w coraz wyższą koncentrację tej energii. I gdy sygnatura waszej planety i wszystkiego, co się na niej znajduje, wzrasta, jesteście przyciągani do coraz wyższych stanów. Wyobraźcie sobie rysunek przedstawiający krzywą, która najpierw biegła w dość stabilny sposób, a potem zaczyna się wznosić w coraz szybszym tempie, i idzie teraz do góry prawie pionowo. Gdyby tak wyglądał wykres waszych zasobów, czy nie uśmiechnęlibyście się na ten widok? A dokładnie taki jest ich potencjał. Ostatecznie będzie to prawdą dla każdego z was, drodzy przyjaciele, ale raz jeszcze podsuniemy wam parę podpowiedzi, które pomogą wam trochę szybciej to osiągnąć.

Przypominamy wam, że możecie zaprosić i przyjąć tę energię w siebie. Możecie wyrażać wdzięczność za to, co ona wam przynosi, czy widzicie to, czy też nie. Możecie dziękować za to, kim jesteście i kim się stajecie. Wszystko to bardzo ułatwi wam sprawę i przyspieszy ten proces. Koncentrowanie się na jakichkolwiek niewygodach na tej drodze będzie mieć niestety efekt odwrotny. I może już pora opowiedzieć o paru innych rzeczach, których powinniście być świadomi.

Wielu z was widzi, że inni podskakują sobie radośnie na tej ścieżce, i zastanawiacie się, dlaczego wy, jak się wydaje, wcale się na niej nie posuwacie. Czy możemy zaproponować wam rozważenie paru nowych możliwości?

Najpierw zastanówmy się nad najprostszą z nich. Być może macie pewien kontrakt do wypełnienia. Być może istnieje porozumienie pomiędzy wami i kimś drugim, aby jedno z was lub oboje mogło doświadczyć pomocy i wsparcia potrzebnego do dokonania w tym życiu czegoś, co jeszcze nie zostało ukończone. Dość często takie kontrakty nie są sprawą, którą łatwo sobie wyobrazić i pojąć, jak wydawałoby się to waszemu świadomemu umysłowi, i równie często przynoszą one pożytek obu stronom, a w niektórych przypadkach można powiedzieć, że wszystkim stronom tej umowy. Jeśli tak się rzeczy mają, róbcie dalej wszystko co w waszej mocy, na swym najwyższym poziomie, i otwierajcie się na wydarzające się zmiany. Efekt tego zawsze będzie taki, że kiedy wasze kontrakty się dopełnią, zbudowany przez was impet poniesie was naprzód w zawrotnym tempie. Nigdy nie pozostajecie zapomniani, najdrożsi.

Bardziej problematyczną sprawą jest przypadek, kiedy ktoś na jakimś poziomie decyduje się nie otwierać na te zmiany, z takiego lub innego powodu. "Czemu mielibyśmy to robić?", spytacie. Może lepiej zastanówcie się nad pytaniem "Czemu to zrobiłe/am?" Czy tak brzmi lepiej? Czy obawiacie się zmiany? Jest ku temu tyle powodów, ilu jest ludzi, którzy czują, że 'utknęli'.

Tak naprawdę nie utknęliście. W którymś momencie zaczniecie się poruszać, jeśli będzie to waszym pragnieniem. Ale jeśli naprawdę chcecie zacząć to teraz, będziecie potrzebowali skonfrontować się w jakiś sposób z tymi sprawami wewnątrz siebie i zobaczyć, czym one są. Wystarczy tylko je ujrzeć. Kiedy to zrobicie, kolejne kroki podejmiecie prawie odruchowo, a prośba o pomoc jest pierwszym oczywistym posunięciem. Za każdym razem, gdy jedno z was, kochani bracia i siostry, wykonuje ten pierwszy krok, nasze serca się radują. Wtedy nasza praca naprawdę staje się radością. Ale nie obawiajcie się, ukochani, jeśli zechcecie wybrać się w tę podróż, zróbcie to. Już pora. Czas, wyznaczony dla istnienia tej iluzji, która was więziła, osiągnął swój kres. 



Wkrótce wznowimy naszą rozmowę. Dobrego dnia, idźcie w pokoju i radości.

Przekazał Ron Head, 6 lutego 2013
http://oraclesandhealers.wordpress.com/2013/02/06/you-are-never-forgotten-dearest-ones-channeled-by-ron-head/

Zdjęcie (górne): Gretchen Wild Iris Hermey 
http://www.facebook.com/photo.php?fbid=4149246532234&set=pb.1315958308.-2207520000.1360252103&type=3&theater


poniedziałek, 4 lutego 2013

Archanioł Michał: Wy jesteście powodem, dla którego tu jesteśmy


{Zapraszam do czwartku włącznie na medytacje - informacje w linkach po prawej stronie:D}

{Najnowszy Gabriel na 'między nami aniołami'} 

Nieustannie mówimy o waszych sercach. Rozpocznijmy od tego dzisiejszą wiadomość i zobaczmy, dlaczego jest to takie ważne.

Mówiono wam wszystkim, odkąd tylko pamiętacie, że myślicie swoim mózgiem. Tak naprawdę wcale tak nie jest. Wasz mózg jest wspaniałym instrumentem, ale tylko instrumentem. Jest całkiem prawdopodobne, że skoro czytacie te przekazy, to pojmujecie, że nie jesteście paczką mięsa i kości z dodatkiem życia, umysłu i duszy, lecz że jesteście życiem, umysłem i duszą, które żyją w opakowaniu mięsa i kości. Zamieszkujecie swe ciało tymczasowo, i w tym czasie tak naprawdę to ono jest wewnątrz was, choć czujecie, jakbyście to wy znajdowali się w jego wnętrzu.

Ogniwem łączącym pomiędzy wami - jako życiem - a waszym tymczasowym domem, jest kolejne z waszych ciał, które zawiera ośrodki energii, spełniające dla was określone funkcje. Wasze nauki zwracają największą uwagę na siedem spośród tych ośrodków. A spośród tych siedmiu jeden ulokowany jest w bliskości organu, który pompuje krew do układów waszego ciała. Ten właśnie ośrodek mamy na myśli, kiedy mówimy o waszym sercu.


W odniesieniu do waszego życia ten właśnie ośrodek powiązany jest z uczuciami miłości, współczucia i innymi uczuciami wyższymi, o których mówimy tak często. Inne większe ośrodki poświęcone są innym sprawom. Na przykład uczucia dotyczące przetrwania są w dolnej części układu tych ośrodków. A uczucia, które nazywamy wyższymi - miłość, współczucie, empatia i tak dalej - odczuwane są najsilniej przez ośrodek serca. Nie istnieje w was żadna część, która nie byłaby istotna, dlatego słowo "wyższe", którego właśnie użyliśmy, nie oznacza, że inne uczucia nie są ważne czy  niezbędne. Pragnienie by biec, gdy coś was zaalarmowało lub przestraszyło, wcale nie jest mniej ważne, zgadza się? Zaś zdolność identyfikowania się z cierpieniem innej istoty, zdolność, by kochać wszelkie życie i by z całego serca pragnąć osiągnąć cele duchowe, należą raczej do wzniosłych uczuć, prawda? Często przeoczacie jednak fakt, że te rzeczy są nie tylko niemożliwe, ale i nieopłacalne w momencie, kiedy wasze życie wisi na włosku. A zatem słowo "wyższe" powinno być rozumiane trochę inaczej.

Ale ponieważ macie komputer i połączenie z internetem, i prawdopodobnie czytacie lub słuchacie tej wiadomości po tym, jak została ona przetłumaczona czy nagrana, zakładamy, że nie znajdujecie się w przedstawionej powyżej sytuacji. Macie czas i odpowiednie środki, więc możecie sobie pozwolić na ten luksus i zajmować się wyższymi uczuciami. My możemy tylko powiedzieć "Świetnie! Nie przegapiacie tej sposobności". To istotna sprawa, ale zawsze było oczywiste, że gdy już się w tym odnaleźliście, nie będziecie chcieli zajmować się niczym innym.

A zatem... wasze serce. Ono jest miejscem, w którym zamieszkuje to "ty", z którym się komunikujemy. Kiedy wasze serce jest otwarte, jesteście już solidnie ugruntowani na ścieżce, o której tak uwielbiacie mówić. A gdy wasza uwaga jest umieszczona w sercu, uczucia, które zaczynacie wtedy bardzo silnie odczuwać, są wiadomościami, które pochodzą prosto od waszego Stwórcy, od nas, od waszych wyższych jaźni, waszych przewodników i innych, którzy kochają was bardziej niż jesteście teraz w stanie pojąć. My, którzy mówimy do was tutaj, w waszej, jak to nazwaliście, wewnętrznej świątyni, nie mamy innego celu niż wspieranie was i podnoszenie ku możliwie najlepszej i najwyższej wersji was samych.

Dlatego właśnie, kochani, mówimy nieustannie o waszych sercach. Jeśli wszystko to pozwoliło wam choć trochę zrozumieć czemu pragniemy, abyście codziennie spędzali jakiś czas w ciszy, wewnątrz swego serca, to rozmowa ta osiągnęła swój cel. Widzicie, chodzi nam przede wszystkim o komunikację z wami. Aniołowie zwani są posłańcami - ale od kogo przybywają, i do kogo? Wy, najdrożsi, jesteście powodem, dla którego tu jesteśmy. Kochamy was. 



Radosnego dnia. Wkrótce znów się odezwiemy.

Przekazał Ron Head, 3 lutego 2013
http://oraclesandhealers.wordpress.com/2013/02/03/angels-are-called-messengers-but-messengers-from-whom-and-to-whom-channeled-by-ron-head/